Posiadanie psa to odpowiedzialność

artur-rozycki

Posiadanie psa wiąże się z wieloma obowiązkami, czemu, jak się okazuje, nie każdy może sprostać. Powiedzieć wręcz należy, że nie każdy powinien być właścicielem czworonoga. Źle prowadzone psy mogą spowodować nieszczęście, o czym mogliśmy przekonać się w ostatnich tygodniach. Sprawą zajęliśmy się na prośbę radnego Mirosława Dawidowicza. O sytuacji rozmawiamy z lekarzem weterynarii Arturem Różyckim.

W ostatnim czasie doszło do tragicznej sytuacji. W wyniku pogryzienia zginęła mieszkanka gminy. Jak ocenia Pan sytuację z punktu widzenia lekarza weterynarii?

W mojej prawie 20-letniej pracy zawodowej po raz pierwszy spotkałem się z taką tragedią. Był to dla mnie szok. Na co dzień pracuję ze zwierzętami i oczywiście zdaję sobie sprawę, że pies może ugryźć, podrapać, czy przewrócić człowieka. Zwykle jednak zwierzę atakuje, gdy się boi lub gdy strzeże swojego terenu. Z moich informacji wynika, że na terenie naszego powiatu miesięcznie dochodzi do kilku pokąsań człowieka przez zwierzę. Na szczęście najczęściej nie są one zbyt groźne, ale każde pokąsanie przez psa jest bolesne – wie o tym każdy, kto go doświadczył. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co musiała czuć ta Pani. W tym wypadku sytuacja wyglądała, jakby te psy były nauczone zabijania. To straszne, że psy, atakujące czasem zwierzęta leśne, które mogą być dla nich źródłem pożywienia, potraktowały człowieka jak zdobycz. Nie jestem pewien, czy właściciel szkolił te psy do zabijania zwierząt, choć ich zachowanie może na to wskazywać. Na ten temat wypowiedział się już biegły z zakresu weterynarii i łowiectwa. Tym niemniej ta tragiczna sytuacja pokazuje, że pies, najczęściej postrzegany jako najlepszy przyjaciel człowieka, może w niektórych sytuacjach stanowić śmiertelne zagrożenie.

Niektóre rasy psów myśliwskich czy psów hodowanych niegdyś do walk mają wrodzony instynkt do tropienia, osaczania, pogoni, walki czy wreszcie do zabijania ofiary. Nigdy jednak ofiarą nie powinien być człowiek! W normalnych okolicznościach psy czują wrodzony respekt przed człowiekiem i nie posuwają się do takich zachowań. Ale nawet psy nierasowe mają mniejszy lub większy instynkt łowiecki. Bardzo dużo zależy od genetyki, ale również od wychowania. Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że zwykły wiejski Burek posiada instynkt łowiecki, i gdy stworzy sforę z kilkoma innymi Burkami, może zacząć kłusować na zwierzynę leśną, nawet gdy nikt go tego nie uczył. Rolą właściciela – opiekuna psa jest moderowanie takich zachowań. Należy podkreślić, że to właściciel w pełni odpowiada za swojego psa i ponosi wszystkie konsekwencje jego poczynań. To wielka odpowiedzialność i uważam, że nie każdy nadaje się do posiadania psa, zwłaszcza dużego i agresywnego. Taki pies może stać się narzędziem do zabijania! Pies, który raz poczuje świeżą krew, będzie najczęściej już zawsze dążył do powtórki swojego zachowania, bowiem przynosi mu to ogromną satysfakcję, zwłaszcza, gdy właściciel takie zachowania toleruje czy wręcz nagradza. W tej bulwersującej sprawie, która z pewnością znajdzie swój finał w sądzie, biegli ocenią, czy psy były szkolone do zabijania zwierząt, czy ich instynkty ujawniły się samoistnie, a właściciel nie był w stanie nad nimi zapanować lub nie zdawał sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Ta smutna sytuacja, w której śmierć poniosła niewinna i bezbronna osoba, nie miała prawa się wydarzyć. Niech to będzie ostrzeżenie i przyczynek do refleksji, że jeżeli ktoś nie ma pojęcia o wychowaniu psa i nie może zapewnić bezpieczeństwa otoczeniu zwierzęcia, nie powinien go mieć. Pies może pogryźć inne zwierzę; może uciekać i stanowić zagrożenie na drodze; może uszkadzać mienie innych osób; może wreszcie przyczynić się do czyjejś śmierci. Jeżeli właściciel niewłaściwie utrzymuje psy i nie jest w stanie nad nimi zapanować, naraża również samego psa na niebezpieczeństwo. Zdarza się też, że sam właściciel boi się swojego psa, a stąd jest już o krok od tragedii.

Jak duży jest problem psów pozostawionych bez opieki w naszej gminie?

Problem biegających luzem po wsiach i mieście psów jest niestety wciąż aktualny. Wielokrotnie zdarza się, że jestem proszony przez policję o pomoc w ustaleniu właściciela biegającego luzem psa. Wiele sytuacji dotyczy tych samych psów, które wciąż uciekają właścicielom. Sądzę, że kary za nieupilnowanie zwierzęcia są zbyt niskie. Właściciele bagatelizują sytuacje i zazwyczaj tłumaczą, że ktoś otworzył psu furtkę, albo, że to tylko pies i ucieka, bo nie ma dla niego przeszkody do sforsowania. To świadczy o totalnym braku wyobraźni tych ludzi, którzy nie wiedzą, co może się stać z ich psem „na gigancie”. Ostatnio mieliśmy w Brzegu Dolnym takie zdarzenie, kiedy pies mający właściciela dotkliwie pogryzł innego psa. Ten pies już wcześniej uciekał i wiem, że policja wielokrotnie była powiadamiana i najprawdopodobniej karała właściciela mandatem karnym, stosując artykuł 77 kw:
Art. 77. [Niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia]
§ 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.
Wydaje się, że skoro te same psy pojawiają się znowu w przestrzeni publicznej, to albo mandaty nie są stosowane, albo są zbyt niskie, albo właściciele bogaci.

Jak wygląda sprawa dbania o wspólną przestrzeń? Czy właściciele psów sprzątają po swoich pupilach?

W tym temacie jest z roku na rok coraz lepiej. Teraz nikogo już nie dziwi, że właściciel sprząta po swoim psie, ale oczywiście zawsze może być jeszcze lepiej.

Czy dolnobrzeżanie pamiętają, by szczepić swoje czworonogi?

Większość właścicieli zwierząt to ludzie odpowiedzialni, którzy dbają o swoich pupili. Ta dbałość wyraża się m.in. w corocznym obowiązkowym szczepieniu psów przeciwko wściekliźnie. Warto w tym miejscu przypomnieć, że obowiązkowi szczepienia podlegają psy, które ukończyły 3. miesiąc życia. Właściciel ma miesiąc od ukończenia przez psa 3 miesięcy. Czyli każdy 4-miesięczny szczeniak powinien być już zaszczepiony. Następne szczepienia powinny odbywać się co roku. Z moich danych wynika, że co roku zwiększa się liczba zaszczepionych psów, zarówno przeciwko wściekliźnie, jak również innym chorobom zakaźnym psów. Ale oczywiście wciąż istnieje grupa właścicieli, którzy bagatelizują ten obowiązek. Tu też należy wspomnieć, że za zaniechanie obowiązku szczepienia grozi wysoka kara finansowa. W naszym rejonie właśnie we wrześniu organizowana jest akcja sczepienia psów na wsiach. Wychodzimy naprzeciw potrzebom mieszkańców wsi, którzy dzięki tym akcjom nie muszą jechać z psem do lekarza, bo to lekarz przyjeżdża na miejsce. Jako lekarze weterynarii zachęcamy do corocznych szczepień psów, gdyż szczepiąc psy tak naprawdę chronimy przed zachorowaniem ludzi.

W identyfikacji zaginionego czworonoga pomaga czip. Czy nasi mieszkańcy chętnie czipują swoje psy i koty?

W identyfikacji oczywiście pomagają czipy, czy nawet zawieszki wręczane każdemu właścicielowi psa corocznie przy szczepieniu. Ale żeby ten system zadziałał, nie wystarczy aby pies miał wszczepionego czipa, musi być jeszcze wpisany do bazy, najlepiej takiej ogólnodostępnej całodobowo na terenie Polski i Europy.
Warto też wspomnieć, że czip to nie nadajnik GPS. Nie da się więc zaczipowanego psa zdalnie namierzyć, choć oczywiście istnieją takie nadajniki – są to małe urządzenia zakładane na obrożę. Aby odczytać lub założyć czipa, trzeba się udać do lekarza weterynarii, który posiada również czytnik mikroczipów. Znaczek ze szczepienia pies musi nosić przy obroży, aby mógł on pomóc w identyfikacji. Dobrym zwyczajem jest też pisanie numeru telefonu do właściciela na obroży lub stosowanie specjalnych zawieszek, tzw. adresatek. Na szczęście coraz więcej ludzi czipuje swoje psy. Zwłaszcza, że takie akcje nasza gmina przeprowadza czasami bezpłatnie.

jb

Polecamy