„Złote Psy” pomagają chorym dzieciom

Fundacja „Złote psy” jest dobrze z znana w Brzegu Dolnym. Od kiedy funkcjonuje i jak wygląda pomoc chorym dzieciom?

Fundacja działa od 2011 roku i na początku miała zupełnie inne zadania statutowe, bo zajmowała się ochroną zwierząt,  dogoterapią i różnymi działaniami pro zwierzęcymi. Potem część osób odeszła z fundacji i jej profil się zmienił na typowo pomocowy, ale dla dzieci, a nie dla zwierząt. Pomagamy dzieciom niepełnosprawnym oraz prowadzimy zajęcia dogoterapii. Stąd też wzięła się nazwa naszej fundacji, „Złote Psy”, która niektórym może błędnie się  kojarzyć z fundacją zajmującą się pomocą dla zwierząt. Teraz zadania fundacji to głównie pomoc dzieciom niepełnosprawnym oraz pomoc ich rodzicom. Z braku czasu i możliwości troszkę ograniczyliśmy te działania, ponieważ wykruszają nam się ludzie z fundacji i zmieniają się wolontariusze. Wszyscy z nas pracują zawodowo, a działania w fundacji to nasze dodatkowe zajęcie w ramach wolontariatu. Staramy się robić dla fundacji jak najwięcej a przynajmniej tyle na ile pozwala nam czas i energia. Skupiliśmy się na zajęciach z dogoterapii  i  pomocy dzieciom niepełnosprawnym przez zbiórkę pieniędzy organizując np.: „Święto radości”.

Działalność fundacji opiera się głównie na wolontariacie?

Tylko i wyłącznie. Piszemy też projekty, których niestety jest  mniej to fakt, ale wynika to tylko i wyłącznie z braku czasu naszych wolontariuszy. Obecnie  skupiliśmy się tylko na dogoterapii, żeby dzieci mogły korzystać nieodpłatnie z tych zajęć. Zdajemy sobie sprawę z tego, że finansowanie ich to są duże koszty, więc staramy się te pieniądze pozyskać. Z pozyskanych środków finansowych opłacany jest terapeuta natomiast rodzice nie ponoszą żadnych kosztów.

Skąd w takim razie pozyskują Państwo pieniądze na pomoc chorym dzieciom?

Jeśli chodzi o fundacje pieniądze na projekty pozyskiwaliśmy z różnych źródeł, m.in. z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (FIO), z PFRON-u, ze Starostwa Powiatowego itd. Teraz pozyskujemy pieniądze z fundacji Tesco. Korzystamy z projektu „ Ty Decydujesz MY  Pomagamy”. Merytorycznie nasz pomysł spodobał się członkom komisji fundacji Tesco i skierowany został do głosowania w sklepach Tesco w Trzebnicy i Brzegu Dolnym, i już dwa razy udało nam się wygrać 5 tys. na zajęcia, za co serdecznie dziękujemy głosującym klientom tych sklepów. Dzięki temu dziesięcioro dzieci przez dwa i pół miesiąca może mieć zajęcia za darmo. Pierwszy projekt był realizowany od września do końca listopada ubiegłego roku, a teraz od maja będziemy zaczynać drugi. Tym zajmuje się fundacja „Złote Psy”, natomiast w Brzegu Dolnym prowadzę również zajęcia dogoterapii, ale już w ramach swojego prywatnego gabinetu terapeutycznego „Bartonowy Świat”. Mając działalność gospodarczą w ramach której prowadzę  gabinet terapeutyczny, gmina Brzeg Dolny zaproponowała mi kilka lat temu  współpracę i w związku z tym, wcześniej 10 a od stycznia 2019 r. już 12 dzieci ma zajęcia za darmo. Wielki ukłon kieruję w stronę władz samorządowych gminy Brzeg Dolny, a w szczególności pana burmistrza Pawła Pirka, który widzi potrzebę prowadzenia tego typu zajęć z dziećmi i w tym roku pozwolił na objęcie terapią jeszcze dwójki dodatkowych dzieci. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu, w czwartki i na każde dziecko przewidziane jest po pół godziny.

Ilu dzieciom udało się już pomóc od początku istnienia fundacji?

Ciężko powiedzieć, ja tego nie liczę. Oczywiście musimy prowadzić niezbędną dokumentację, ale większość czasu staram się poświęcać na zajęcia z dziećmi, na pomoc dla nich i ich rodziców, niż na robienie statystyk. Mogę powiedzieć na pewno, że bardzo wielu osobom udało nam się pomóc, bo jeśli mamy czas i ludzi do pomocy to robimy więcej. Czasami robimy tyle, na ile pozwalają nam możliwości.

Czy wszystkie zajęcia odbywają są z udziałem psa? I jak wyglądają ćwiczenia z dziećmi?

Kiedyś było tak, że jak pisaliśmy projekty to ściągaliśmy różnych specjalistów, natomiast teraz ograniczyliśmy się tylko do dogoterapii. Ja prowadzę zajęcia terapeutyczne z udziałem psa, gdzie pies jest motywatorem do pracy. W trakcie zajęć z dzieckiem pracuję ja, pies jest bardzo rzadko wykorzystywany do pracy, tylko w miarę potrzeby. To jest moja metoda prowadzenia dogoterapii. Jeżeli mamy terapię z psem to w 99% przypadkach pracuje indywidualnie z dziećmi, bo uważam że jest to najefektywniejszy rodzaj terapii przynoszący największe postępy u dziecka.

Czyli pies jest raczej biernym towarzyszem w trakcie sesji terapeutycznych?

Dokładnie. Natomiast jeśli jest taka potrzeba, że trzeba zmotywować dziecko do pracy to wtedy wykorzystuje psa. Jeśli jednak dziecko pracuje i wystarczy mu tylko obecność zwierzęcia w trakcie zajęć to nie angażuję psa w terapię, ponieważ biorę pod uwagę jego dobrostan. To jest pies, który pracuje bardzo dużo i musze zwracać na niego uwagę. Zawsze widzę kiedy jest zmęczony czy zestresowany. Jeśli zna się mowę ciała psa, bardzo łatwo można zauważyć w którym momencie należy dać mu odpocząć od zajęć, a w którym momencie zaangażować go. Trzeba też jasno powiedzieć że wychowanie dziecka w domu, w którym jest pies, to nie jest dogoterapia. A raczej jest to błędnie pojmowanie dogoterapii. Sama obecność psa w domu jest jak najbardziej wskazana, ale to nie jest terapia. To jest pies domowy, rodzinny i do kochania. Natomiast ja zawsze powtarzam rodzicom, że sam pies cudów nie czyni, głównie pracuje człowiek, pies jest tylko motywatorem do pracy.

Jak wygląda przygotowanie psa do pracy przy dzieciach?

Przede wszystkim pies musi przejść testy behawioralne, bo muszę wiedzieć czy ten pies nadaje się do takiej pracy. Psy do dogoterapii muszą być bardzo odporne psychicznie, żeby to też nie odbijało się na ich zdrowiu. Jeśli pies jest lękliwy albo nadpobudliwy to nie może pracować w dogoterapii, bo to może być zagrożeniem dla niego i dla dziecka z którym pracuje. Dzieci są różne i różnie reagują na obecność zwierzęcia.

Elza jest spokojna, wygląda na mądrego i cierpliwego psa, którego nie da się nie lubić. Jak dzieci reagują na zajęcia z tak sympatycznym pieskiem?

Dzieci są różne i mają też różne problemy. Są dzieci które mają tylko problem z czytaniem albo np. opóźniony rozwój mowy. Pies wtedy ich zachęca motywuje do pracy, a dodatkowo jeśli dziecko lubi psy to jest świetnie. Jednak są też dzieci z poważniejszymi problemami i dysfunkcjami rozwojowymi. Prowadzę zajęcia z dziećmi upośledzonymi, z dziećmi autystycznymi, które nieraz w obojętny sposób podchodzą do obecności psa na zajęciach. Czasami musi minąć dłuższy okres żeby dziecko zwróciło uwagę na czworonoga, ale jeśli następuje ten przełom w zajęciach i dziecko zauważy obecność psa, wtedy terapia wygląda zupełnie inaczej i ta relacja nawiązuje się inna. Sytuacje  na zajęciach są różne, każde dziecko jest inne i dlatego muszę podejść indywidualnie do każdego dziecka.

A jak zachowuje się pies kiedy dziecko zareaguje nieodpowiednio? Pociągnie za ogon czy za ucho?

To musi być pies sprawdzony, przetestowany i bardzo odporny psychicznie. W 99% jestem pewna swoich psów. Staram się nie dopuszczać do groźnych sytuacji. Ale dzieci bywają bardzo szybkie, często też są nieświadome i myślą, że jest to zabawka. Jeśli zdarzy się sytuacja w której dziecko zachowa się w stosunku do psa nieodpowiednio to moje psy są nauczone że wstają, odchodzą i nic nie zrobią.  Gdybym nie przetestowała ich wcześniej to nie dopuściłbym ich do pracy. Bardzo odpowiedzialnie podchodzę do swojej pracy. Od 11 lat nie zdarzyła mi się sytuacja, żeby mój pies coś komuś zrobił, ale po mimo wszystko jestem ubezpieczona, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli sam pies nie zrobi nikomu krzywdy, to może podbiec czy przewrócić. Staram się być przygotowana na każdą ewentualność, to jest jednak zwierzę.

Mówi Pani o pieskach a ja widzę tylko jednego? Pracuje Pani tylko z Elzą?

Nie. Mam dwa psy, które pracują na zmianę. Dwa psy byłyby za dużym rozkojarzeniem dla dzieci, a poza tym muszą też odpoczywać. Jednak w trakcie turnusów terapeutycznych obecne są oba. Golden Retriver – Carlo i suczka Labradora – Elza. Elza jest młodym psem, pobudza dzieci do zabawy, ożywia atmosferę bo jest jeszcze takim psim dzieckiem i przed nią jeszcze sporo nauki, ale jest niesamowicie opanowana. Natomiast Carlo już z racji wieku jest spokojny i raczej wycisza dzieci i uspokaja. W domu jest jeszcze jeden piesek – kundelek Lolek, którego przygarnęliśmy 6 lat temu.

Co zadecydowało o tym, że zajęła się Pani właśnie Dogoterpią?

Zajęłam się Dogoterpią ponieważ sama jestem osoba niepełnosprawną. Długo pracowałam w policji, jednak w związku z tym że straciłam nogę, obiecałam sobie, że jeśli uporam się z moją chorobą to będę pomagać innym, i udało się… Zgodnie z własnym postanowieniem zaczęłam pomagać dzieciom a że miałam psa, który początkowo miał być ratownikiem wodnym, jednak okazało się że boi się wody, więc został moim terapeutom domowym. Postanowiłam sprawdzić czy nadawałby się do pracy terapeutycznej z dziećmi a sama zaczęłam czytać i doszkalać się do tej pracy. Przeprowadziłam szkolenie w poradni psychologiczno – pedagogicznej w Wołowie. Pani dyrektor mi zaufała i zaczęłam swoja obecną pracę właśnie tam w szkole specjalnej w Wołowie i jakoś pomału zaczęło się to rozwijać.

Gdyby mogła Pani podać największa zaletę terapii z udziałem psa?

Ludzie często traktują dogoterapie bardziej jak zabawę ze zwierzakiem niż jako terapie. Dziecko zupełnie inaczej podchodzi do zajęć, jeśli może się na nich dodatkowo pobawić z psem. Jeśli lubi pracę z psem to robi dla niego wszystko na 200%. Dzieci czytają dla psa, bawią się razem z nim, wyciągają rączki bo chcą go nakarmić, rzucają piłką. Jego obecność potrafi zmobilizować do aktywności i do tego jest cudownym przyjacielem do którego dziecko uwielbia mówić. Mam chłopca który przychodził na zajęcia i jego najwierniejszym powiernikiem sekretów szkolnych był właśnie pies. Dzieci czują futrzaka na zajęciach jego ciepło i oddanie, to naprawdę daje niesamowite efekty terapii.

Dziękuje za rozmowę

SJ

Polecamy