Walka z wiatrakami

Remlak

Przedwczoraj opublikowaliśmy wywiad z właścicielami Przychodni Weterynaryjnej „Podaj Łapę”, którzy zaopiekowali się poranionym przez kłusowników psem. Dziś sprawę komentuje Wieńczysław Femlak, prezes Koła Łowieckiego Rokita.

– Dotarły do nas wstrząsające wiadomości o psie, który w wyniku bestialskiego postępowania kłusowników walczy o życie. W ten sam sposób męczą się też i umierają dzikie zwierzęta, złapane w zastawione na nie wnyki.
Mamy problem z kłusownictwem w pobliżu Godzięcina. Kłusownicy w miejscach odwiedzanych przez zwierzęta montują pętle z cienkich stalowych linek. Zwierzęta złapane w takie pułapki nie mają szans się uwolnić i umierają od uduszenia, jeżeli pętla zaciśnie się na szyi lub meczą się, próbując się uwolnić, a potem giną z rąk kłusownika.
Koło Łowieckie Rokita przeprowadza co roku akcję „Wnyk”, w czasie której likwiduje od kilku do kilkunastu takich śmiercionośnych pułapek, zastawionych w lasach, śródpolnych remizach i zakrzewieniach. Niestety, walka z kłusownikami nie jest prosta. By przeprowadzić akcję, musimy ją najpierw w ramach współpracy oficjalnie zgłosić policji, nadleśnictwu i Państwowej Straży Łowieckiej. By ukarać kłusownika zakładającego wnyki, trzeba go złapać na gorącym uczynku, a postępowania często są umarzane ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu. To walka z wiatrakami – mówi Wieńczysław Femlak.

Polecamy