Oprawca nie może czuć się bezkarny…

Bardzo często w mediach słyszymy o znęcaniu się nad zwierzęciem. Ostatnia informacja, którą udostępniła Przychodnia Weterynaryjna „Podaj Łapę” Państwa Różyckich, wstrząsnęła ludźmi. Prawie 300 komentarzy, 1 tys. udostępnień i ponad 200 tys. wyświetleń na Facebooku. Błyskawiczna reakcja na nieszczęście zwierzęcia i okrucieństwo człowieka. Na temat tragedii, która spotkała niewinnego psa, rozmawiałam z właścicielami Przychodni „Podaj Łapę”, którzy ratowali skatowane zwierzę przywiezione do ich gabinetu.

Proszę powiedzieć, kiedy i jak pies trafił do Państwa gabinetu i w jakim był stanie?

Piesek został przyprowadzony do nas w sobotę w godzinach południowych przez właściciela. Widok tak nas przeraził, że zoperowaliśmy zwierzę tego samego dnia. Oczyściliśmy rany, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby je uratować. Pies wrócił po dwutygodniowej nieobecności do domu, sam, z odciętą stalową linką. Właściciel od razu przyjechał z nim do nas. Wcześniej szukał psa, ale nigdzie nie mógł go znaleźć. Zwierzę wróciło w strasznym stanie.

Jak teraz czuje się pies? Wróci do zdrowia?

Piesek teraz czuje się dobrze. Wszystkie rany udało się pozszywać. Wprawdzie proces rekonwalescencji będzie długi, ale mam nadzieję, że te rany z czasem się wygoją. Co ważne stan psychiczny psa jest dobry, nie boi się ludzi i prawdopodobnie całkowicie do siebie dojdzie, pomimo licznych ran, których doznał, i ogromnej traumy. Prawie przez dwa tygodnie miał na szyi zaciśniętą linkę, która wrzynała się w skórę i przecinała mięśnie aż do krtani. Gdyby nie został odcięty, pewnie by się udusił. W tym czasie z pewnością nie jadł i nie pił, bardzo schudł, ale pomimo tego czuje się już dobrze. Jest to młody pies, a młody organizm szybko się regeneruje. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

W wielu ludziach jest olbrzymia ilość empatii i miłości do zwierząt, ale są też tacy, którzy dopuszczają się karygodnych czynów. Gdzie tkwi problem? Może w zbyt niskich karach dla oprawców zwierząt?

Problem jest dosyć złożony. W tym konkretnym wypadku oprócz znęcania się nad zwierzęciem mamy również do czynienia z kłusownictwem. Ten pies padł ofiarą kłusownika. Nie pies był jego celem, a sarna, jeleń czy dzik. Pies wpadł w sidła przypadkiem. Takie akcje nasilają się zwłaszcza przed świętami. Zbliża się Boże Narodzenie, w niektórych miejscowościach ludzie łapią w ten sposób zwierzęta, żeby je później zjeść. Zwykle kiedy kłusownik widzi, że nie złapał dzika czy sarny, to po puszcza zwierzę wolno, ale może być też tak, że kłusownik o zastawionych wnykach zapomina. Nie ma czasu się przejść tam, gdzie je pozakładał i wtedy jeśli się złapie zwierzę typu pies czy kot, to jest odcinane. Trafiają do nas też psy czy koty z wrośniętą linka na łapie lub opasane linkami stalowymi i tak stało się w przypadku tego psa. Z tym, że teraz ktoś przed odcięciem najpierw chciał go zabić. Być może ten pies szczekał, płoszył zwierzynę. Zadano mu liczne ciosy w głowę ostrym narzędziem. Widać ewidentnie, że skóra jest przecięta, żeby go uśmiercić. Na szczęście się nie udało i ta osoba odcięła linę – pies sam nie miał możliwości jej zerwać, ponieważ jest za mocna. Pies dał radę wrócić do domu.

Wszyscy wrażliwi na cierpienia „braci mniejszych” cały czas zastanawiają się, co zrobić, żeby zaszczepić w ludziach empatię i reagowanie na krzywdę zwierząt?

Myślę, że z tym nie ma problemu, ludzie już zmienili podejście do zwierząt. Zgłaszają do nas i na policję przemoc albo złe traktowanie zwierząt. Zdarzają się przypadki, że takie zgłoszenia są nieuzasadnione. Inaczej wygląda opieka nad zwierzętami w dużej miejscowości, inaczej w małym mieście, a jeszcze inaczej na wsi. U ludzi jest duża empatia i jak tylko widzą przypadek znęcania się nad zwierzęciem czy nieprawidłowej opieki to raczej zgłaszają to do nas anonimowo. My zawsze staramy się sprawdzić te zgłoszenia i przekazać dalej do powiatowego lekarza weterynarii, jeśli jest taka potrzeba. Jest pod tym względem coraz lepiej.

Człowiek który katował tego psa musi ponieść karę. To, co zrobił, to po prostu bestialstwo. Jakie kroki zostały podjęte w tej sprawie?

Musi ponieść karę, ale poniesie tylko pod warunkiem, że się go znajdzie. Dzisiaj zgłoszę sprawę na policję, a właściciel psa do straży leśnej, bo straż leśna ma siły, środki i wiedzę, gdzie i kto takie pułapki może rozstawić. Mam nadzieję, że sprawca zostanie schwytany. Ważne, żeby takie czyny przestały być skrywaną tajemnicą, bo ludzie, sąsiedzi wiedzą zazwyczaj, kto stoi za takimi sprawami. Apelujemy, jeżeli jesteście Państwo w lesie i słyszycie wycie psa, to trzeba się zainteresować, bo to może być sygnał, że pies wpadł we wnyki, nie może się wydostać i woła o pomoc. Przy tej tragedii, która wydarzyła się niedawno, jest bardzo duży odzew ludzi, którzy są zbulwersowani ta sprawą. To, że zamieściliśmy te drastyczne zdjęcia na Facebooku, ma na celu wykrycie sprawcy. Jeśli nie udałoby się go namierzyć, to może sam zobaczy, jaka jest presja społeczna i może oglądając te zdjęcia zrozumie, jak straszną rzecz zrobił. Wierzę, że w każdym człowieku drzemie dobro i zło. Jak zobaczy zdjęcia psa, to może inaczej do tego podejdzie. Ludzie już wskazali potencjalnego sprawcę. Jeżeli te sygnały się potwierdzą, to ten człowiek nie może już czuć się bezkarny.

sj

Polecamy