Gimnastyka artystyczna – turniej bez publiczności

W Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji od 13 do 15 listopada trwały Ogólnopolskie Zawody w Gimnastyce Artystycznej o Puchar Burmistrza Brzegu Dolnego – Brzeg Dolny Cup. Niestety, z uwagi na panujące zagrożenie epidemiczne, tegoroczna edycja turnieju odbyła się bez udziału kibiców.

– To już są 45. zawody w gimnastyce artystycznej. W tym roku nie jest to turniej międzynarodowy ze względu na obostrzenia – mówi Mirosław Sakowicz z Sekcji Gimnastyki Artystycznej AZS-u Wrocław, jeden z organizatorów. – Nie mogliśmy gościć, jak to było w zwyczaju, ekip zagranicznych, które licznie odwiedzały zawsze Brzeg Dolny. Wystąpiło 150 zawodniczek z 15 klubów, między innymi z Wrocławia, Poznania, Katowic, Szczecina czy Warszawy. To, co mamy dobrego i bardzo dobrego w gimnastyce, przyjechało tutaj.

Jak wyjaśnia M. Sakowicz, dolnobrzeskie zawody były dla części zawodniczek ostatnim sprawdzianem przed Mistrzostwami Polski Juniorek w Rumii, przewidzianymi na 20-22 listopada, a będącymi aktualnie najważniejszą imprezą w tej dyscyplinie i tej kategorii wiekowej w Polsce. Dodać należy, że w Brzegu Dolnym to właśnie kategoria juniorek była najliczniej obsadzona.

13 listopada zaprezentowały się w hali MOSiR grupy rekreacyjne, czyli zawodniczki  trenujące raz lub dwa razy w tygodniu. W sobotę i niedzielę odbywała się już właściwa część turnieju. – Każda z zawodniczek była nagradzana – zaznacza organizator. – Były puchary, medale za pierwsze trzy miejsca, dodatkowo też dyplomy. A co najważniejsze  – walka o podium.

Koniecznym elementem wydarzeń sportowych w czasie panującej epidemii jest stosowanie się do obostrzeń sanitarnych. Także w Brzegu Dolnym nie było taryfy ulgowej. – Jesteśmy w specyficznym czasie – zauważa Mirosław Sakowicz. – Przede wszystkim – nie ma publiczności na zawodach. Mogą być tylko i wyłącznie zawodniczki, trenerzy, sędziowie i obsługa. To jest rygorystycznie przestrzegane. Prawo wstępu na na salę, gdzie się rozgrywają zawody, ma tylko ta grupa. Przed wejściem każdego dnia u wszystkich miał miejsce pomiar temperatury. Oprócz tego występujący musieli przywieźć ze sobą wypełnione specjalne oświadczenia. Poza tym zwracaliśmy uwagę, że poruszamy się tylko w maseczkach. Nie obowiązywało to zawodniczek podczas rozgrzewki czy treningu. W czasie dekoracji maseczka już musiała być. Oczywiście także dezynfekcja rąk każdorazowo. Jest to wyzwanie. Chociaż z rozmów ze wszystkimi dookoła wynika, że zamknięcie sportu to by była katastrofa. Mówię ogólnie o sporcie, nie tylko o gimnastyce artystycznej. Dzięki temu, że sport jest, każdy z nas ma namiastkę normalności, możemy się oderwać od problemów.

Zapytaliśmy, jaki było poziom zawodów wobec faktu, że zawodniczki nie mogły trenować tyle, co w ubiegłym roku. – Kiedy na wiosnę było pierwsze zamknięcie, potem widać było duże braki – mówi M. Sakowicz. – Gimnastyka artystyczna jest taką dyscypliną, że trzeba codziennie trenować oraz uczestniczyć w zawodach. Jeżeli te warunki nie są spełnione, od razu się to odbija na umiejętnościach. Od czerwca obostrzenia były znoszone, od września nadrabialiśmy braki. Oczywiście nie da się ich w dwa miesiące zniwelować, wiadomo że to będzie jeszcze widać, ale jest już mały progres. Jedne zawodniczki szybciej dochodzą do formy, inne wolniej, ale najważniejsze, że ćwiczą oraz że są zawody, w których mogą startować.  Mam nadzieję, że nie będzie ponownego zamknięcia sportu. Nasze zawodniczki nadrabiają mistrzostwa Polski, wzięły udział w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. De facto co tydzień jesteśmy na zawodach, więc jeśli chodzi o zachowywanie bezpieczeństwa, jest to grupa sprawdzona. Rygor musi być, musimy się z tym w tej chwili pogodzić. Wszyscy mamy nadzieję, ze kolejny turniej będzie bez maseczek, i że zamiast rozmawiać o obostrzeniach, będziemy rozmawiać po prostu o zawodach.

wm, mk

 

Polecamy