Burmistrz Brzegu Dolnego – Dość pomówień

Podczas obrad sesji Rady Miejskiej burmistrz Brzegu Dolnego Stanisław Jastrzębski oświadczył, że nie będzie tolerował publikacji i wypowiedzi naruszających jego dobra osobiste. Chodzi o orzeczenie Regionalnej Komisji Orzekającej dotyczące naruszenia przez burmistrza dyscypliny finansów publicznych, które zapadło w ubiegłym roku. Komisja uznała, że burmistrz dyscyplinę naruszył. Orzeczenie było nieprawomocne i burmistrz się odwołał. Główna Komisja Orzekająca w Warszawie przy Ministerstwie Finansów, która rozpatrywała odwołanie, całkowicie uwolniła burmistrza Stanisława Jastrzębskiego od zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych.
Zanim zapadło prawomocne orzeczenie, w lokalnym tygodniku „Kurier Gmin” ukazały się artykuły, w których Katarzyna Uran oraz radny Grzegorz Stich mówili o rzekomych nieprawidłowościach w wydatkowaniu pieniędzy. Jeden z tytułów wręcz krzyczał: „Burmistrz i skarbniczka Brzegu Dolnego są winni”.
– Na początku roku w lokalnym tygodniku „Kurier Gmin” opublikowano artykuły godzące w moje dobre imię. Dodatkowo w tej sprawie na łamach prasy wypowiadały się osoby publiczne – radny Grzegorz Stich i Katarzyna Uran. Postanowiłem walczyć z osobami i publikacjami naruszającymi moje dobra osobiste. Poinformowałem o tym radnych i wręczyłem podczas sesji radnemu Grzegorzowi Stichowi wezwanie do złożenia oświadczenia i przeprosin. Podobne pisma otrzymają Katarzyna Uran, Jolanta Kmita, prezes zarządu spółki Kurier Press oraz Marta Ringart-Orłowska, redaktor naczelna „Kuriera Gmin” – mówi burmistrz Stanisław Jastrzębski. – Nieprawomocne orzeczenie nie przesądza o winie. Od pracownika samorządowego Starostwa Powiatowego i osoby zajmującej kierownicze stanowisko w Urzędzie Pracy należy wymagać znajomości prawa – dodaje burmistrz.
Kto myśli, że na łamach lokalnego tygodnika pojawiła się choćby wzmianka na temat ostatecznego orzeczenia korzystnego dla burmistrza Brzegu Dolnego, ten się myli. Łatwo jest napisać, ale trudno się przyznać do błędu. Podczas sesji mówił o tym przewodniczący Andrzej Lech.
– Po takich publikacjach w świadomości publicznej pozostaje krzywdzący przekaz – winny. Trudno to sprostować. Byłem w takiej sytuacji i wygrałem proces z „Kurierem Gmin”. Trwało to dwa lata, ale było warto, bo trzeba walczyć o swoje dobre imię – podkreślił Andrzej Lech.
– Byłem cierpliwy i przez długi czas nie podejmowałem wobec tych osób żadnych działań, ale to się zmieniło. Postanowiłem przedstawić te fakty radnym i mieszkańcom. Należy się państwu rzetelna informacja, a nie plotka i tania sensacja
– mówi burmistrz Stanisław Jastrzębski.
mb

Polecamy